MPK Poznań szykuje się do umowy na 10 lub na 30 nowych tramwajów z Modertransu. Zastąpią one tramwaje Tatra, których przewoźnik nie będzie już naprawiał oraz część Moderusów Beta, które prawdopodobnie trafią na sprzedaż. MPK szykuje też naprawy główne Solarisów Tramino i nie planuje zakupów 40-metrowych wagonów.
Flota tramwajowa MPK Poznań z roku na rok dość mocno się zmienia. Przewoźnik dzięki
pozyskaniu sporych środków z KPO mógł z nich sfinansować zakup 30 dwukierunkowych Gamm z Modertransu, które od końca ubiegłego
roku w komplecie kursują już po ulicach miasta. Dzięki KPO przewoźnik może kupić kolejne nowe, tym razem jednokierunkowe tramwaje.
Jedyną ofertę w przetargu złożył Modertans, a
ta została wybrana jako najkorzystniejsza. Obecnie więc czekamy już tylko na podpisanie umowy na ten zakup. Poza tym sprawdzamy też, czy MPK planuje kupować tramwaje dłuższe,
ponad 40-metrowe a także pytamy o to,
jaki tabor przejdzie naprawy główne, a który już nie. O tym wszystkim opowiada nam prezes zarządu MPK Poznań, Krzysztof Dostatni.
Jakub Rosler, Rynek-Kolejowy.pl: Zacznijmy od pytania o to, kiedy będzie umowa na 10 plus 20 nowych tramwajów w opcji?
Krzysztof Dostatni, prezes zarządu MPK Poznań: Umowę będziemy mogli podpisać wtedy, gdy dostaniemy niezbędne dokumenty z tzw. kontroli uprzedniej. Gdy to się stanie, to podpiszemy z Modertransem umowę: na razie na zakup 10 nowych tramwajów, ale z możliwością skorzystania z prawa opcji. Czy skorzystamy z opcji? Będziemy ją chcieli uruchomić, ale na razie jest zbyt wcześnie, by deklarować w jakiej liczbie: oczywiście będziemy starali się „chwycić” wszystko, czyli zakupić kolejnych 20 wagonów, ale to będzie zależne od możliwości finansowych, a tutaj kluczowe będą rozmowy z naszym właścicielem, a więc miastem.
Finansowanie tych 10 z podstawy pochodzi z FEnIKS-a prawda? Za jakie środki chcecie kupić wozy z opcji?
Z FEnIKS-a mamy przyznane 175 milionów dofinansowania. To na pewno wystarczy na więcej niż 10 tramwajów, bo w tym przypadku jest możliwość uzyskania finansowania do 85%. Jak już powiedziałem, raczej będziemy starali się uruchomić i zrealizować całą opcję. To są oczywiście strategiczne decyzje, które muszą zostać podjęte na poziomie miasta, bo będzie to miało wpływ na nakłady finansowe na komunikację miejską w kolejnych latach.
Określone w dokumentacji przetargowej terminy wskazują, że wozy, które niebawem zamówimy przyjadą do nas nie prędzej niż w 2028 roku. Rozliczenie projektu musi z kolei nastąpić do 2029 roku, więc mamy bufor, żeby to przedsięwzięcie zrealizować.
To są wozy jednokierunkowe, ale już z nowym czołem, identycznym jak 30 najnowszych, dwukierunkowych Gamm?
Tak, nie chcemy wprowadzać żadnych kolejnych zmian. Moim zdaniem ten design tramwaju fajnie się wkomponował w przestrzeń miasta, jest bardzo dobrze odbierany tak wizualnie, estetycznie, jak i użytkowo. Te zmiany, które zostały wprowadzone we wnętrzu tramwaju – mówię trochę o kolorystyce, także o innych fotelach - wpłynęły pozytywnie na komfort jazdy. Zatem to pozostanie bez zmian, podobnie jak schemat malowania. Jedyną różnicą będzie to, że będą to wagony jednokierunkowe.
Chciałem zapytać o kolejne zakupy taboru, macie tę strategię taborową, którą i tak aktualizujecie co roku stąd pytanie - czy jeszcze zastanawiacie się i, pochylacie nad tym, żeby kupować tramwaje dłuższe niż 32 metry, czyli te 40-metrowe, czy to na razie w ogóle spadło z agendy i skupiacie się tylko na 32-metrowych?
W najbliższej perspektywie takiego zakupu nie planujemy, ale... Powiem tak: wszystkie ostatnie zakupy nowych tramwajów były powiązane z możliwością uzyskania dofinansowania. Jak wiemy, obecna perspektywa się kończy w 2029 roku, mówi się o następnej, ale dopiero gdy pojawią się nowe nabory będziemy się zastanawiali nad tym, jakiej długości tabor kupić. To będzie temat przede wszystkim dla organizatora przewozów, a więc ZTM Poznań, żeby określić na podstawie potoków pasażerskich czy potrzebujemy wagonów o długości ok. 40 metrów, a jeśli tak - na jaką linię i jakiej liczby takich tramwajów będziemy potrzebować. Takie decyzje też się wiążą z większymi kosztami: zarówno zakupu, jak i późniejszej eksploatacji. W związku z tym decyzja musi być podjęta w oparciu o konkretne dane.
Czyli generalnie aktualnie skupiacie się na podpisaniu umowy i realizacji opcji na Gammy i dopiero w perspektywie kilku kolejnych lat można spodziewać się jakiegoś kolejnego przetargu na zakup nowych tramwajów?
Oczywiście pewne założenia robimy, bo raz do roku politykę taborową aktualizujemy w oparciu o plan inwestycyjny, natomiast zakup tramwajów, które mają być dostarczone do 2029 roku na razie daje nam możliwość wytchnienia. Niemniej, jeżeli będą atrakcyjne możliwości pozyskania dofinansowań, to na pewno z nich ostatecznie nie zrezygnujemy. Zakup tramwaju z dużym dofinansowaniem jest korzystniejszy aniżeli kierowanie tramwajów do napraw głównych. Wspominam o tym nieprzypadkowo, bo zostanie nam jeszcze trochę Moderusów Beta do takiej naprawy a w przyszłości może też tramwaje z Bonn. Jako spółka będziemy się dostosowywać do istniejących realiów na rynku.
Dzisiaj trudno jednoznacznie powiedzieć, co będzie za 5 czy 10 lat. Na pewno zakup kolejnych niskopodłogowych tramwajów, na które umowę podpiszemy niedługo da nam jakąś – powiedzmy - poduszkę bezpieczeństwa. Średni wiek taboru tramwajowego będzie znacznie poprawiony. Po poznańskich torowiskach będą jeździły tylko i wyłącznie tramwaje w całości lub częściowo niskopodłogowe. Wtedy będziemy mogli decydować czy stary tabor kierować do napraw głównych, czy też może pojawią się atrakcyjne możliwości uzyskania dofinansowań i zamiast napraw starego taboru będziemy mogli kupić nowy.
Wątek napraw głównych jest ciekawy – w takim razie jakie wozy z Waszej floty już na pewno nie przejdą napraw głównych a jakie jeszcze tak. Rok temu podczas podobnego wywiadu mówiłeś, że wybieracie między Moderusami Beta, Tatrami a wozami z Bonn?
Na pewno naprawę główną przejdą wagony Solaris Tramino - to jest 45 tramwajów. Natomiast tramwajami, które sukcesywnie będziemy w pierwszej kolejności wycofywać to będą Tatry. Te tramwaje są dosyć specyficzne pod wieloma względami. Raz, że są one szersze, co mogłoby – gdyby nie działania związane z dopasowywaniem na bieżąco oraz w trakcie inwestycji - prowadzić do pewnych kolizji z infrastrukturą. A dwa, że po prostu brak jest części zamiennych do tychże tramwajów, bo Poznań w zasadzie został jedynym miastem na świecie, który je eksploatuje. Producenta już nie ma. Nie mam wątpliwości, że kolejna naprawa główna tego typu tramwaju byłaby już bardzo kosztowna.
Jeżeli mielibyśmy rozważać naprawę główną to ciekawszym tramwajem będzie wagon z Bonn - chociażby dlatego, że jest dwukierunkowy i że oferuje większą część niskiej podłogi, czy też inne rozplanowanie wnętrza dla pasażerów. Liczy się też fakt, że jest oparty na bardziej standardowej konstrukcji aniżeli Tatra. Jeśli chodzi o Tatry - one już większych napraw nie będą przechodziły. Dwa takie tramwaje są już odstawione i nie będą naprawione. Są przeznaczone do likwidacji i na części zamienne dla pozostałych wagonów. Tych odstawionych pojazdów naprawdę nie opłacało się już naprawiać, nie byłoby to rozsądne ekonomicznie.
Przypomnę, że pierwotnie Poznań posiadał 10 Tatr. Później 16, bo Modertrans sprowadził tramwaje z Brna i z Pragi, które teraz po Poznaniu jeżdżą. Natomiast zbliża się powolny koniec tych tramwajów w naszym mieście. Z poznańskich torowisk nie znikną jednego dnia, to będzie proces, bo każdy z tych wagonów ma różne terminy przydatności do służby.
Trudno w tym momencie mówić o konkretnych liczbach posiadanych przez nas tramwajów, które nie trafią do naprawy głównej. Mamy jeszcze trochę Bet, które albo wyremontujemy albo sprzedamy, chociaż skłaniamy się raczej ku sprzedaży. Ale wszystko jest powiązane z tym, o czym mówiłem wcześniej, a więc z możliwością pozyskiwania dotacji na zakupy nowych tramwajów. W przypadku gdy możemy kupować zupełnie nowy tabor z ogromnym dofinansowaniem to wiadomo, że to jest korzystniejsze niż inwestycja w naprawę główną starszych wagonów, które już mamy. Decyzje o tym co będzie najlepsze dla nas, dla miasta i dla mieszkańców muszą być oparte o zdrowy rozsądek i kalkulację ekonomiczną.
Pewne jest więc, że nie planujemy napraw głównych Tatr. Później, w zależności od tego, jaką liczbę nowych tramwajów kupimy w tym najbliższym zamówieniu, będziemy podejmować decyzje o tym, czy naprawiać jeszcze Bety, czy też już nie i po prostu je sprzedawać. Te decyzje będziemy podejmować elastycznie, w zależności od tego, jakie zapotrzebowanie taborowe będziemy mieli oraz tego, ile nowych wozów będziemy mogli kupić.
Myślisz, że ktoś jeszcze może się skusić na te Tatry, czy też nie?
Nie, myślę, że nie. Jeżeli ktoś by się zdecydował na kupno, to musiałby skalkulować kolejną naprawę główną, a znając ceny nowych tramwajów sądzę, że naprawa główna tego typu wagonu kosztowałaby około 7 milionów złotych. To jest bardzo duży koszt, uważam, że to jest nieopłacalne, zwłaszcza jeżeli można kupić nowy tramwaj z możliwością dofinansowania. Poza tym eksploatacja, z uwagi na to, że te tramwaje są niestandardowe, jest droższa niż innych wozów, dodatkowo części zamienne są dostępne w ograniczonym zakresie, więc i naprawy kosztują coraz drożej, np. w porównaniu do Moderusów Beta. To są czynniki, które ważą i będą ważyły nie tylko u nas, ale też w każdej innej spółce przewozowej.
Rozumiem, że jeden egzemplarz zostawicie na wóz historyczny?
Tak chcemy zrobić, bo jednak jest to tramwaj charakterystyczny dla Poznania. Mamy politykę, żeby starać się zachowywać po jednym egzemplarzu z każdego typu. Spośród tych 16 wozów mamy dwa, które są praktycznie świeżo po naprawie głównej - one na pewno pojeżdżą jeszcze długo i pewnie jeden z nich zostanie przeznaczony w przyszłości na wagon historyczny.
W kontekście napraw głównych wspominałeś, że szykują się do nich Tramino. Kiedy dokładnie pierwsze wagony mają do niej trafić?
Pierwsze są zaplanowane na przyszły rok. To będzie proces, bo nie możemy sobie pozwolić na jednoczesne odstawienie 45 tramwajów. Naprawa powinna sprawić, że posłużą nam jeszcze przez 15 kolejnych lat.
Czyli jeżeli w przyszłym roku pierwsze wychodzą, to pewnie w tym roku ogłosicie przetarg na to, żeby to wykonać?
Myślę, że tak. Przetargu spodziewałbym się w drugiej połowie roku.
A macie jakieś założenia, coś tam chcecie strasznie w tych tramwajach zmieniać?
Patrząc na Tramino nie widać żeby to był tramwaj 15-letni. Wygląda o wiele lepiej niż 105Na po 15 latach eksploatacji. To pokazuje jak zmieniły się technologie i konstrukcje. Wchodząc do tego tramwaju nie widać też śladów poważniejszego zużycia. W związku z tym, w przypadku napraw głównych tych tramwajów nie wyobrażam sobie robienia rzeczy ponad to, co naprawdę będzie potrzebne do tego, aby ten tramwaj był niezawodny tak jak jest dzisiaj. W pierwszej kolejności mówimy o wszystkich kwestiach związanych z eksploatacją i bezpieczeństwem, niezbędne będą remonty wózków, przekładni, te wszystkie elementy, które tak naprawdę wchodzą w wymagany zakres napraw. Na pewno nie będziemy robili niczego, co byłoby zbędne.
Co ze srebrnym Tramino? Kiedy ten tramwaj w końcu do Was wróci? Jak to wygląda na dzisiaj?
Odpowiem po 31 marca,
bo tego dnia upływa ostateczny termin, w jakim wykonawca ma skończyć prace przy tym pojeździe. Przypomnę, że to i tak jest już opóźnione zadanie względem pierwotnego harmonogramu.
A zdradzisz jak go w końcu pomalujecie?
Ja już mówiłem o tym troszeczkę – on, oczywiście, będzie miał cechy poznańskie, czyli na pewno będzie zielony, ale przewidujemy też jakiś delikatny akcent, który będzie przypominał o jego unikalności, o tym, że był nazywany Srebrną Strzałą. Będzie się nieco wyróżniał na tle innych tramwajów, natomiast będzie też stylistyką i designem wkomponowywał się w istniejącą kolorystykę firmy.